Czym się zajmuje rada? (Czyli poważnie, ale nie za bardzo)
Rada Gminy to takie lokalne „ministerstwo wszystkiego” – decydują o wielu sprawach, czasem tak ważnych, że aż sami są zaskoczeni. Oto ich główne zadania:
- Uchwalanie budżetu – czyli dzielenie tortu, który zawsze okazuje się być drożdżówką. Zadecydują, na co pójdą pieniądze: droga, szkoła, a może nowy pomnik krowy?
- Ustalanie lokalnych przepisów – od godzin otwarcia biblioteki po zakaz jazdy rowerem po trawniku (bo pan Staszek raz wjechał i od tego czasu jest temat).
- Nadzór nad wójtem/burmistrzem – czyli „czy szef nie kupuje zbyt dużo kawy na koszt gminy”.
- Planowanie inwestycji – wymiana lamp, remont chodnika, budowa placu zabaw. Najczęściej burzliwe obrady kończą się konkluzją: „Może za rok, jak będą pieniądze…”
- Decydowanie o nazwach ulic – tu emocje sięgają zenitu. Propozycje typu: „ulica Kwiatowa” kontra „ulica Bohaterów Wolnego Wtorku”.
Radni są więc trochę jak jury w „Mam Talent” – patrzą, oceniają, głosują, a czasem nawet klaskają, jeśli się uda.
Typy radnych, czyli z kim masz do czynienia
- Radny „Aktywny”
Zna wszystkie paragrafy, przychodzi przygotowany, dzwoni do mieszkańców, pisze interpelacje. Jakby mógł, to spałby w urzędzie.
Gdyby radny aktywny był aplikacją, to nie potrzebowałby aktualizacji. - Radny „Niewidzialny”
Nie wiadomo, czy jest, czy go nie ma. Na sesjach pojawia się równie często co tęcza w listopadzie.
Głos na niego to trochę jak na jednorożca – słyszysz, że istnieje, ale nigdy nie widziałeś. - Radny „Wiecznie Zajęty”
Ma tyle obowiązków, że nawet Kalendarz Google się przy nim spocił. Wciąż wychodzi, wraca, odbiera telefony – życie towarzyskie kwitnie.
Podobno widziano go kiedyś do końca sesji, ale to tylko legenda. - Radny „Pan/Pani od Wszystkiego”
Na każdej sprawie zna się najlepiej: od remontu przedszkola, przez projekt ścieżki rowerowej, po budowę rakiety kosmicznej.
Zgłasza poprawki nawet do własnych poprawek. - Radny „Przytakiwacz”
Kolejny typ w samorządowym Zoo. Przychodzi na każdą sesję, nie odzywa się ani słowem, a podczas głosowań zawsze jest „za” – nieważne, czy chodzi o fontannę, czy o zakaz fontann.
Byłby idealny do testowania systemów głosowania, bo nigdy się nie myli. Jego motto: „Jeśli wszyscy głosują, to chyba wiedzą, co robią.”
Anegdotka z życia rady
Podobno podczas jednej sesji radni przez 40 minut debatowali, czy nowe ławki w parku mają być z oparciem, czy bez. Mieszkańcy na widowni zgłosili poprawkę: „Może po prostu będą?”
Jak widać, samorząd to miejsce, gdzie każdy głos się liczy – nawet jeśli dotyczy liczby desek na ławce!
Co może mieszkaniec? (I po co miałby chcieć…)
Zaskakująco dużo! Nie musisz być radnym, żeby mieć realny wpływ na to, co dzieje się w Twojej gminie. Do kawy na koszt urzędu co prawda potrzebny jest mandat radnego, ale… mieszkańcom podczas sesji często też się coś trafi – kawa i ciastka nie są rzadkością! Jeśli będziesz akurat przechodzić koło urzędu w dniu sesji i wejdziesz z ciekawości, istnieje spora szansa, że załapiesz się na drobny poczęstunek – i sporą dawkę lokalnych emocji.
Oto, co możesz zrobić:
- Przyjść na sesję – i zobaczyć na własne oczy, że „burzliwa debata” czasem oznacza dyskusję o tym, ile krzeseł postawić na festynie.
- Zgłosić interpelację lub zapytanie – jeśli coś Cię gryzie, np. dlaczego pod Twoim domem kwitnie parking, a nie kwiaty.
- Zabrać głos podczas obrad – wyrażaj opinie, zgłaszaj pomysły. Na własne ryzyko – możesz zostać zaproszony do komisji ds. kwiatków.
- Śledzić transmisje online – jeżeli chcesz poczuć emocje samorządu bez wychodzenia z kapci. Uwaga: oglądanie sesji uzależnia bardziej niż seriale!
- Wnioskować o zmiany – od nowego przystanku autobusowego po wyższą trawę na boisku. Możesz nawet zaproponować nową nazwę ulicy.
- Wysyłać maile, petycje i… memy! – samorząd to nie jest zamknięta twierdza, a czasem dobry mem mówi więcej niż 100 stron uzasadnienia.
Pamiętaj: „Samorząd to nie kabaret, ale czasami śmiech jest nieunikniony”.
Pytanie z ławki:
Czy radny przytakuje, bo się zgadza, czy bo nie słucha?
Odpowiedź: Tak. 😏







