O źdźbłach, kłodach i lupach do cudzego życia
Mamy dziwną skłonność: nieustannie ostrzymy sobie wzrok do wyłapywania cudzych potknięć. Wystarczy, że ktoś źle zaparkuje, przekręci słowo, czy – o zgrozo – nie zna przepisu na rosół babci Zosi. Od razu w nas budzi się wewnętrzny krytyk, sędzia i prokurator w jednym. Cudze błędy są jak fluorescencyjne markery – świecą, migają i krzyczą: „patrz,…

