Samorządowe typy mieszkańców
🏦
Każda gmina ma swój budżet, swoje uchwały i… swoich mieszkańców. Tych samych od lat. Zmienią się radni, burmistrz, nazwa programu rządowego, ale samorządowe typy mieszkańców trwają niewzruszenie. Jak element krajobrazu. Jak przystanek „tymczasowy”, który stoi od 20 lat.
Mieszkaniec „Ja tylko zapytam”
Pojawia się zawsze na końcu zebrania.
– Ja tylko zapytam…
Po czym zadaje pytanie, które zawiera w sobie: skargę, wniosek, zarzut, historię rodziny od 1978 roku i sugestię, że „kiedyś to było lepiej”.
Nie chce odpowiedzi. Chce, żeby wszyscy usłyszeli.
Mieszkaniec „Wszystko wiem”
Nie był na komisji.
Nie czytał uchwały.
Nie widział dokumentów.
Ale wie, że „to jest wał”, „to już było ustalone” i „oni się dogadali”.
Źródło wiedzy: „ludzie mówią”.
Mieszkaniec „Od zawsze”
– Ten rów był od zawsze.
– Ten płot stał tu od zawsze.
– Ten pomost? Od zawsze.
Dla niego czas administracyjny zaczyna się mniej więcej w epoce Gierka i od tamtej pory nic nie wymaga papierów, pozwoleń ani procedur.
Zderzenie z urzędem bywa bolesne.
Mieszkaniec „Ja bym to zrobił lepiej”
Najczęściej po fakcie.
Najczęściej głośno.
Najczęściej bez chęci kandydowania, startowania, angażowania się.
W wersji premium: „Gdybym ja był burmistrzem…”
Nie jest. I na tym kończy się plan.
Mieszkaniec „Cichy obserwator”
Nie zabiera głosu.
Nie komentuje w internecie.
Czyta, słucha, pamięta.
To on przychodzi do urny wyborczej.
Często zaskakuje wszystkich.
Mieszkaniec „Wszystko na wczoraj”
Pismo złożone dziś.
Telefon jutro.
Pretensje pojutrze.
– Jak to w trakcie?
– Jak to procedura?
– Jak to termin?
Administracja uczy go cierpliwości. On administrację odporności psychicznej.
Mieszkaniec „Społecznik jednego tematu”
Ma jedną sprawę.
Jedną ulicę.
Jedną latarnię.
Jedną niesprawiedliwość.
I będzie o niej mówił zawsze, wszędzie i przy każdej okazji. Nawet gdy temat sesji dotyczy żłobka, a on walczy o przepust.
Na koniec, bez ironii
Bez tych wszystkich mieszkańców samorządu by nie było.
Bo samorząd to nie tylko uchwały i paragrafy, ale emocje, oczekiwania, frustracje i nadzieje mieszkańców.
Czasem głośnych, czasem męczących, czasem niesprawiedliwych, ale zawsze prawdziwych.
A jeśli rozpoznałeś w tym tekście siebie…
Spokojnie. To też bardzo samorządowe 😉
🏦







