najczęstsze zdania
|

Najczęstsze zdania, które padają na sesjach rady

🏦

(ku pokrzepieniu nerwów mieszkańca)

Są takie zdania, które na sesjach rady pojawiają się częściej niż herb gminy na ścianie. Niezależnie od tematu, pogody i nastroju zawsze pasują.

„Sprawa jest w toku.”
Czyim? Jakim? Dokąd zmierza? Nie wiadomo. Ważne, że jest.

„Musimy to jeszcze przeanalizować.”
Najlepiej spokojnie. Najlepiej długo. Najlepiej po wyborach.

„Na dziś nie mogę udzielić jednoznacznej odpowiedzi.”
Ale na jutro też raczej nie.

„To nie leży w kompetencjach rady.”
Za to problem jak najbardziej leży mieszkańcom.

„Wrócimy do tematu na kolejnej sesji.”
Czyli: odkładamy go na półkę z napisem „później”.

„Proszę nie przerywać.”
Najczęściej w momencie, gdy ktoś zaczyna mówić konkretnie.

„Ja tylko chciałem zapytać.”
Po czym następuje 7-minutowe wystąpienie z historią od 1998 roku.

„Nie mam takich informacji.”
Ale protokół przyjmujemy jednogłośnie.

„Zapiszemy to w protokole.”
Czyli: uspokójmy obywatela dokumentem.

„To temat bardzo złożony.”
Zbyt złożony, by go rozwiązać. Idealny, by go omawiać.

Na koniec zawsze pada zdanie najważniejsze:
„Zamykam dyskusję.”
I wtedy wszyscy już wiedzą, że… nic się nie wydarzyło.

Sesja się kończy. Zdania zostają.
I wrócą. Na następnej…

🏦

Podobne wpisy