kolejki
||

Kolejka narodowa – jak ustawić się, żeby postać?

Fenomen kolejek wszędzie: od sklepu, przez urząd, aż po pocztę.
W Polsce kolejka to nie zwykły rządek ludzi. To zjawisko społeczne, okazja do zawierania sojuszy i prowadzenia subtelnych gier towarzyskich. Są kolejki szybkie, są i takie, które zostają w pamięci na lata – zwłaszcza ta jedna, do lekarza na NFZ…

Niepisane zasady kolejki

„Kto jest ostatni?” – pada już w progu. To kluczowe pytanie, które otwiera drzwi do świata oczekiwania. Potem zaczyna się pilnowanie miejsca, nieufne spojrzenia, przeglądanie telefonu jednym okiem i uchem nasłuchując, czy przypadkiem ktoś nie próbuje przesunąć się o jedno „miejsce do przodu”.


W osiedlowym sklepie pod koniec dnia ekspedientka ogłasza: „Tylko jedna kolejka!” – i nagle z czterech rzędów robi się jeden, cztery razy dłuższy. Wszyscy udają, że nie wiedzą, o co chodzi, ale i tak każdy próbuje stanąć tam, gdzie był… czyli przed innymi.

Bohaterowie kolejki

  • „Ja tylko zapytam…” – Mistrzyni dyplomacji, zawsze pojawia się nagle i zawsze kończy pierwsza.
  • „Obrońca porządku” – Zna wszystkich w kolejce, pamięta, kto po kim był i nie zawaha się upomnieć.
  • „Pan z reklamówką” – Niewinna z pozoru reklamówka to studnia bez dna spraw i pytań.

Apogeum absurdu – kolejka do lekarza na NFZ

To jest prawdziwa „liga mistrzów” stania. Tu czas płynie inaczej, a prawa fizyki i logiki przestają obowiązywać.


Przychodnia, godzina 6:45. Oficjalna rejestracja od 7:00, ale kolejka już zawija się wokół budynku. Ktoś przyjechał rowerem o 5:30 i już był „czwarty”. Lista obecności krąży po korytarzu jak w szkole średniej, ktoś dzwoni do córki: „Jestem dziesiąta na liście, ale tu jeszcze przyszła ta pani, co zawsze się wpycha!”. Gdy wreszcie otwierają drzwi, rozpoczyna się rytuał: „Kto ostatni do rejestracji?”.


Pacjentka: „Dzień dobry, chciałabym się zapisać do lekarza”.
Recepcjonistka: „Wolne terminy są na październik”.
Pacjentka (zaskoczona): „Ale ja mam ostrą infekcję!”.
Recepcjonistka (spokojnie): „To na ten październik proszę wziąć coś na odporność”.


Kolejki do specjalistów bywają tak długie, że czasem, zanim przyjdzie termin, człowiek zdąży już wyzdrowieć, a nawet przejść dwa inne przeziębienia. I tak, ktoś raz powiedział:
„Chciałem zapisać się na wizytę do okulisty – dali mi termin za półtora roku. Zastanawiam się, czy wtedy jeszcze będę widzieć, gdzie ten gabinet…”


Instrukcja obsługi polskiej kolejki

  1. Ustal, kto jest ostatni – najlepiej dwa razy.
  2. Pilnuj swojego miejsca, nawet na dystans.
  3. Uzbrój się w cierpliwość – dużo cierpliwości.
  4. Zawsze miej pod ręką dowcip na rozładowanie atmosfery.

Bo w kolejce – czy to po bułki, czy po zdrowie – najważniejsze jest nie tracić poczucia humoru.

Podobne wpisy